Nota redakcyjna MSecure

To pełna treść artykułu Michała Matuszczyka opublikowanego pierwotnie na LinkedIn. Tekst został przeniesiony z eksportu właściciela profilu, a zapis typograficzny ujednolicono do standardu strony. Oryginał pozostaje dostępny pod wskazanym adresem źródłowym.

przez lata oswajaliśmy „Internet rzeczy”. Urządzenia dołączone do sieci zwiększyły powierzchnię ataku, ale wciąż… to człowiek zwykle klikał „wykonaj”.

Teraz wchodzimy w etap, który (moim zdaniem) mocniej przestawi zwrotnicę: Internet of Agents (IoA), robocza nazwa dla świata, w którym wiele autonomicznych agentów AI współpracuje ze sobą i z narzędziami (API, systemy IT, workflow), żeby domykać zadania end-to-end. Termin dopiero się krystalizuje, ale kierunek widać już w badaniach i pierwszych propozycjach protokołów współpracy agentów.

Czym jest IoA w praktyce

Najprościej: agent AI to „cyfrowy wykonawca”, który nie tylko analizuje i podpowiada, ale potrafi:

  • zaplanować kroki,

  • korzystać z narzędzi (np. system zgłoszeń, repozytorium, CRM/ERP),

  • wykonać akcje w systemach,

  • delegować pracę innym agentom.

W modelu IoA takich agentów jest wiele, a całość przypomina ekosystem: odkrywanie możliwości, koordynacja zadań, współpraca i dynamiczne zespoły agentów do konkretnych problemów.

Dlaczego to jest przełom dla cyberbezpieczeństwa

Bo zmienia się źródło ryzyka.

W klasycznym świecie pytaliśmy głównie: „kto ma dostęp do czego?”. W świecie agentów dochodzi pytanie ważniejsze: „jakie akcje mogą zostać wykonane automatycznie w naszym imieniu?”

To przesunięcie jest fundamentalne, bo autonomia + uprawnienia oznaczają, że skutki błędu lub nadużycia mogą pojawić się szybciej, niż człowiek zdąży zareagować. Błąd nie kończy się na „złej odpowiedzi” lecz kończy się zmianą konfiguracji, nadaniem uprawnień, wyciekiem danych albo przerwą w działaniu usługi.

Dochodzi też jeszcze jeden element: agent „konsumuje treści”. Czyta maile, tickety, dokumenty, linki, repozytoria. W takim świecie treść może stać się impulsem do działania. Nie zawsze trzeba „włamać się” do systemu lecz czasem wystarczy skłonić agenta do wykonania kroku, który wygląda na sensowny w kontekście zadania.

Jak to zabezpieczyć?

Potrzebujemy polityki wykonywania akcji przez agentów. To podejście sprowadza się do trzech prostych zasad:

Po pierwsze: agent ma ograniczoną swobodę operacyjną. Nie chodzi tylko o to, czy agent „ma dostęp”, ale czy ma prawo wykonać konkretną operację w konkretnych warunkach. Inaczej mówiąc: agent może analizować i rekomendować szeroko, ale wykonywać ma tylko to, co jest dozwolone i bezpieczne.

Po drugie: ryzykowne działania wymagają człowieka w pętli. Są operacje, które powinny zawsze wymagać zatwierdzenia: zmiany uprawnień, modyfikacje reguł bezpieczeństwa, eksport danych wrażliwych, działania finansowe, zmiany w kluczowej konfiguracji. Autonomia jest świetna, dopóki nie dotyka „punktów krytycznych”.

Po trzecie: agent działa przez kontrolowane „bramki” do narzędzi, a nie bezpośrednio. Jeśli agent ma wykonać akcję, najlepiej, by robił to przez warstwę, która waliduje parametry, narzuca limity, prowadzi pełny audyt i daje możliwość odtworzenia: co zostało zrobione, dlaczego, jakim narzędziem i z jakim skutkiem.

To jest sedno: kontrolujemy działania, nie tylko dostęp.

Co zrobić już teraz, nawet jeśli IoA brzmi nader futurystycznie

W wielu firmach agenci pojawią się „tylnymi drzwiami” jako funkcje w narzędziach, integracje w chmurze, automatyzacje w service desk. Dlatego warto zadać sobie trzy pytania:

Czy wiemy, gdzie mamy agentów i do jakich systemów sięgają? Czy mamy zdefiniowane, które operacje agent może wykonać samodzielnie, a które wymagają akceptacji? Czy potrafimy odtworzyć pełną historię działań agenta, tak jak odtwarzamy działania użytkownika lub usługi?

Jeśli na którekolwiek z tych pytań odpowiedź brzmi „nie do końca”, to właśnie tu zaczyna się realne bezpieczeństwo agentów.

IoA jako pojęcie dopiero się tworzy, ale zjawisko już jest widoczne: AI z „asystenta” przechodzi w „wykonawcę”. A kiedy wykonawca dostaje narzędzia i uprawnienia, cyberbezpieczeństwo musi przestawić fokus.

W świecie agentów nie wystarczy chronić „dostępu”. Trzeba chronić akcje: co może zostać zrobione automatycznie, w jakich granicach i z jaką rozliczalnością.

#cybersecurity #AI #AIAgents #IoA #ZeroTrust #SOC #GRC #riskmanagement #NIS2

Źródło i autorstwo

Autor: Michał Matuszczyk. Pierwotna publikacja: 30 stycznia 2026 r.. Zobacz oryginał na LinkedIn.